Ciekawostka...:-))) 2005-11-29 23:33:00

Nie piszę zbyt dużo na blogu, wiem. Ale jakoś czasu brak... Zaczęłam znowu studiować!
Zapisałam się ot tak, żeby posłuchać wykładów na interesujący mnie temat cywilizacji prekolumbijskich. Okazało się, że dla absolwentów UJ, poszerzających swoją wiedzę, dostępne są wszystkie wykłady, na każdy temat!:-)))
Brawo, Alma Mater, dzięki!
No i się okazało, że z wykładowcą mamy parę tematów do przedyskutowania. Nigdy oczywiście - na żadnym wykładzie - nie kwestionowałam jego wiadomości i informacji, naukowo udokumentowanych, ale po moich /kontrowersyjnych/ pytaniach był zaintrygowany. Zaprosił mnie do dyskusji. Mało tego...
Zaproponował mi...
Nie, nie mam odwagi tego napisać, żeby nie zapeszyć. Ale nie miałam pojęcia, że będąc magistrem chemii mogę zrobić doktorat na dowolny temat, nie mający nic wspólnego z tematem magisterium. I że mogę - na przykład - zrobić doktorat na temat cywilizacji Inków albo Majów!
No, i to jest ta ciekawostka - mogę!!!
To co, chyba zrobię?
Albo się chociaż postaram!
Troszeczkę brak mi tchu z wrażenia.

skomentuj (0)

I bardzo super jest! 2005-11-17 22:19:30

"I co ci przyszło z tych całych podchodów,
Kombinowań, jak tu się wykręcić?
Inni mają czuć gorycz zawodu - a ty nic, rączki czyste, jestem święty!
Ja nie poszłem, ty nie poszedłeś, to sąsiad głosował.....
W demokracji, kochany robaczku, odpowiedzialność jest ZAWSZE ZBIOROWA!"
A tak dla nieuświadomionych - to tekst z Kabaretu Olgi Lipińskiej a.d 1997.
Ale teraz mamy to, co mamy. I cholernie bardzo super jest!

skomentuj (0)

Hej...:-) 2005-11-12 18:12:26

To cholernie trudne, zwłaszcza tuż po otworzeniu oczu. Oddycham, jestem, czuję, żyję - taka jest chyba kolejność sygnałów przesyłanych z organizmu do mózgu. Logiczne, bo właściwie jaka miałaby być?
No i okazuje się, że nie zawsze.
Są pewne korzyści. Przeczytałam zaległego Cortazara, potem "Okręt" Kirscha, a jeszcze potem... z zapartym tchem... CAŁEGO Cusslera. To mi dopiero rozrywka! Przy jego książkach naprawdę można zapomnieć o wrednej rzeczywistości!
Więc teraz wszystkim, którzy pilnie chcą od takiej rzeczywistości uciec, proponuję wezwać na pomoc Cusslera. Przenosi w inny świat...:-)))
Ponieważ mój blog działa tak, jak sam chce, a nie tak, jak ja chcę, to puszczę ten tekst i zobaczę, czy raczy się ukazać. Administratorzy są z pewnością po kursach psychologii i umieją dozować napięciem.

skomentuj (0)

Powrót...:-) 2005-09-15 22:35:03

Rytm mojego serca...
Tak się cieszę, że jest. Że oznacza po prostu życie. Że wrócił, i to podobno cudem.
Rytm mojego serca...
Dawniej miałam obsesję na temat wolności. Że każdy człowiek powinien być wolny, mieć do tej wolności absolutne prawo. Ale potem miałam sporo czasu na przemyślenia... Gdy nie ma się władzy nad własnym ciałem, gdy nie ma się rąk, nóg, głowy ani szyi, gdy zostają tylko oczy - wtedy wszystko się zmienia. Przestaje się myśleć "ja", a wszystko, w co się kiedyś wierzyło, podlega surowej weryfikacji...
Absolutna wolność nie istnieje.
Każda istota - ślimak, gazela i człowiek - ograniczony jest koniecznością zdobywania pożywienia, i tu jest koniec marzeń o absolutnej wolności. Prawdziwa wolność jest koniecznością uświadomienia sobie własnych ograniczeń.
Ale jeśli tak, to dlaczego mogę teraz siedzieć przy komputerze, zamiast móc jedynie przewracać oczami na łóżku?
Nikt tego nie wie, proboszcz ma temat do kazań o cudzie, a lekarze nie mają pojęcia, co się właściwie stało...:-)
Teraz wiem, że jest w nas coś takiego, co wciąż się wymyka badaniom naukowym - wolna wola. I to ona jest WOLNOŚCIĄ.
Trzy miesiące temu mrugałam na "tak", gdy mnie o coś pytano, bo nie mogłam nic powiedzieć. Teraz wiem, że pojadę na narty, bo tego chcę. Jestem wolna.

"Stay free, where no walls divide you,
You`re free as rhe roaring tide, so there`s no need to hide...
Born free, and life is worth living,
But only worth living `cause you`re born free."

Rytm mojego serca każe mi wierzyć w Zmartwychwstanie.

skomentuj (2)

Rhytm of my heart - beginning 2005-09-09 01:59:13


Across the street the river runs,
Down in the gutter life’s slipping away...
Let me still exist, in another place,
Running undercover of a helicopter blade!

The flames are getting higher, in effigy,
Burning down the bridges of my memory -
Love may still be alive... somewhere, someday!
Where they're downing only deer,
A hundred steel towns away -

Oh, the rhytm of my heart is beating like a drum,
With the words I love you rolling off my tonque -
Oh, never will I roam, now I know my place is home -
Where the ocean meets the sky... I'll be sailing.

skomentuj (0)

Księga Gości
Kłapouchy
Blues-and-wino